Kredyt mieszkaniowy może paraliżować, ale trzeba go zaciągnąć

Kredyt hipoteczny należy traktować dwojako. Z jednej strony kredyt mieszkaniowy jest produktem finansowym, z którego korzystamy, żeby kupić mieszkanie. Wynajem takiego lokalu pozwala uzyskać dochody na spłatę zobowiązania (taka opcja wchodzi w grę, jeśli mamy inne lokum, w którym możemy mieszkać do czasu spłaty kredytu).

Z drugiej strony kredyt hipoteczny jest balastem, z jakim musimy się borykać nawet przez kilkadziesiąt lat. To wpływa na naszą dyspozycję psychiczną i fizyczną. Niektórzy nie radzą sobie ze świadomością, że przez 25 lat będą żyli z długiem.

Poczucie strachu potęguje niepewność na rynku pracy. Nie mamy pewności, czy nie zostaniemy zwolnieni albo czy nie zabraknie nam zleceniodawców albo klientów (w przypadku, gdy prowadzimy własną działalność gospodarczą). Jednak analiza plusów i minusów wskazuje, że kredyt mieszkaniowy jest jedynym rozwiązaniem dla większości ludzi w naszym kraju, w którym siła nabywcza jest jedną z niższych w Europie.

Musimy wziąć i spłacić kredyt. Mieszkanie tylko wtedy będzie nasze. Ta świadomość może paraliżować, ale nie ma innego wyjścia (mało kto ma rodzinę zdolną pożyczyć, nawet na niewielki procent, kilkaset tysięcy złotych; ciężko też wymagać od bliskich, żeby robili zrzutę na zakup mieszkania). W związku z tym decyzję o kredycie i instytucji, w jakiej go zaciągamy, należy dobrze przemyśleć, a wyboru dokonać na podstawie chłodnych kalkulacji.

Copyright